Avene
Apteka internetowa
www.aptekaeskulap.p…
Smsy
Smsy
www.smsy.e-spis.pl
Obwody drukowane
Projektowanie PCB
www.grinn.pl
hp
recenzje aparatów hp
foto.recenzja.pl/re…
Gierki-online
Gierki-online
www.gierki-online.x…
turystyka kraków
turystyka kraków
www.kraktour.pl/
gry centrum forum o grach rpg
centrum gier forum o grach gta rpg
www.centrumgier.net

Sprytny biznesman

December 21st, 2007

Tom był dosyć przebiegłym biznesmenem. Nigdy tego osobiście nie sprawdziłem, lecz Tom przekonywał mnie ze potrafi robić biznesy lepiej niż ktokolwiek na ziemi. Pewnego dnia nabył szczeniaczka wydając na niego niezła fortunę. Tom był bardzo pozytywnie i życzliwie nastawionym człowiekiem. Ponieważ szczeniaczek był bardzo dobrze karmiony, tak i rósł w oczach. Zonie Toma nie za bardzo podobał się pomysł z psem i dodatkowa praca, dlatego była na tym punkcie trochę zdenerwowana. Pewnego dnia powiedziała: Co kierowało tobą kochanie ze go kupiłeś? Nie rozumiesz kochanie? To świetny interes. Ze co? Świetny interes? wykrzyknęła zdziwiona. Sprzedam go za sto funtow! Nie bądź śmieszny, nie dostaniesz nawet polowy tej sumy. Zobaczysz ze dostane. Pewnego dnia Tom wrócił do domu i oświadczył ze sprzedał psa. Ile za niego dostałeś – spytała zona. Tak jak ci powiedziałem – sto funtów. Czy otrzymałeś czek? Nie , nie otrzymałem. Czy dostałeś pieniądze gotówką?
Otrzymałem za to dwa kociaki warte każdy po pięćdziesiąt funtów, i jeszcze dodatkowo po butelce mleka dla nich!

Punkt honoru

December 21st, 2007

Było już po wojnie a krawcy mieli niesamowicie dużo pracy. Mój stary znajomy kapitan James Brown miał właśnie ochotę aby sprawić sobie nowe eleganckie wdzianko. Udał się do dobrego krawca na Sevile Road i złożył u niego zamówienie na nowiusieńki szykowny garnitur. Razem wybrali najwłaściwszy do tego celu materiał i krawiec mógł dokonywać pomiarów. To już wszystko, powiedział krawiec. Proszę przyjść do pierwszej przymiarki ósmego kwietnia, za pięć miesięcy od teraz. Dobry Boże – wykrzyknął kapitan, to kiedy będzie mój garnitur cały gotowy? Niech pomyśle – odrzekł krawiec patrząc w notatnik. Pański garnitur będzie dokładnie gotowy za jedenaście miesięcy i obawiam się ze to najszybsza data jaka mogę zadeklarować, tyle mam roboty – rzekł krawiec. Proszę pomyśleć – rzekł kapitan, mojej zonie zabierze to dziewięć miesięcy aby zrobić mi dziecko, a pan mi zrobi garnitur dopiero za jedenaście? Czyż nie jest to dosyć śmieszne? Krawiec był Brytyjczykiem z krwi i kości , co znaczy ze miał niezłe poczucie humoru. Słysząc słowa kapitana ryknął on ze śmiechu i odrzekł: No dobra, już dobra. Obiorę sobie za punkt honoru to aby być tak dobrym jak pana zona i zrobię go w dziewięć miesięcy.

Logiczne, nieprawdaż?

December 21st, 2007

Jak raz ujrzałem mężczyznę przechodzącego obok lampy, przypomniał mi się stary kumpel. Kiedyś mawiał – Zastanawiam się nad tym czemu Bóg stworzył dzień skoro to właśnie w nocy czerpie się najwięcej radości z życia? ciekawe było to ze właściwie w tym dokładnym momencie nie było mu bardzo do śmiechu, chociaż jestem pewien ze wcześniej znakomicie się bawił. Chodził w tam i z powrotem, klękał jakby to chodzenie sprawiało mu trudność, klękał ponownie i szedł dalej. Pewien policjant do niego podszedł i zapytał – Czy mogę panu w czymś pomoc? (a trzeba przyznać ze policjanci w Wielkiej Brytanii są bardzo pomocni) Owszem może pan jeśli się panu nudzi – odrzekł mężczyzna. Czego właściwie pan szuka? Złotego zegarka – odrzekł mężczyzna. Czy jest pan całkowicie pewien ze to tu pod ta lampa go pan zgubił? Oczywiście ze nie tutaj. Zgubiłem go po drugiej stronie. Dlaczego wiec nie suka go pan po drugiej stronie? Ponieważ, widzi pan jest tam niesamowicie ciemno – odrzekł mężczyzna, który sprawiał wrażenie jakby miał trudności z mówieniem. Zobacz sam, naprawdę jest tam bardzo ciemno, nie można tam nic dojrzeć, nieprawdaż?

Nie zapłacił rachunku

December 21st, 2007

Właśnie sobie spożywałem radośnie herbatkę w miejscowym barze gdy nagle drzwi się otworzyły i wszedł sporych rozmiarów koń. Zajął miejsce przy stoliku, skinął na barmana, zamówił herbatę, wypalił cygaro i jakby nigdy nic zaczął czytać Times’a. Ujrzawszy to wszystko byłem oniemiały ze zdziwienia. Podszedłem do kelnera i rzekłem. Słuchaj czy ty tez widziałeś tego konia jak złożył zamówienie, potem wypił herbatę, wypalił cygaro, poczytał gazetę i wyszedł? Owszem widziałem – odparł kelner. Nagle jego twarz zrobiła się purpurowa i wykrzyknął – Rany boskie, przecież nie zapłacił rachunku!

Na twoim miejscu bym się tym tak nie przejmował

December 21st, 2007

Jak wszyscy zaznajomieni w okolicy wiedza że kościół Świętego Jana jest otwarty dwadzieścia cztery godziny na dobę (jak supermarkety obecnie) i stanowi świetny przytułek dla tych którzy potrzebują schronienia. Pewnego dnia Bill i Dick wybrali się na wycieczkę krajoznawczą do Londynu i oczywiście nie mogli nie skorzystać ze sposobności aby nie zwiedzić wszystkiego co tylko można zwędzić. Tak i również kościół Świętego Jana stal się według ich planów ciekawym miejscem odwiedzin, w szczególności ze znajdowały się tam interesujące groby przodków i innych wybitnych osobowości. Naprawdę warto było zobaczyć Jack’a Spepard’a słynnego rozbójnika, a także pana Chpendail’a – znanego twórcę mebli, czy tez Sir Francis’a Bakon’a o którym się mówi ze pisał Szekspirowi sztuki. Mam dokładnie taki sam pomysł aby stać się sławnym – rzekł Bill, jak ja im zazdroszczę, tez bym chciał spoczywać tam obok Sira Francis’a Bakon’a! A ja nie! Dużo bardziej wolałbym leżeć obok Rity Conworth. Co? Masz na myśli ta sławną aktorkę? Tak, właśnie ta. Ale on przecież jeszcze żyje. Bardzo bym się ty nie przejmował, bo widzisz razem jedziemy na tym samym wozie. Ona jest o tyle żywa co ja!